"Atak na czwartą ścianę" dla Okularniki Szoł

Przeróbka 2 aktu, scen 1 i 2 dramatu Williama Shakespeara pt. "Romeo i Julia"

Scena 1

ROMEO

Mam ja iść dalej, gdy tu moje serce
Cofnij się, ziemio, znajdź sobie centrum.

Romeo schodzi ze sceny

Wchodzą Merkucjo i Benwolio

BENWOLIO

RO-ME-ŁO! Brachu! Gdzie ty byłeś, jak cię nie było? Gdzie się ukrywasz?

MERKUCJO

Niegłupi jest;
Powietrze zimne, komary gryzą, więc zwiał do łóżka.

BENWOLIO

Pobiegł tą drogą i przelazł drabiną. Wołaj, Merkucjo!

MERKUCJO udaje, że przywołuje ducha Romeo

ROMEO! Gachu, zmienniku, wariacie!
Ukaż się w lotnej postaci westchnienia
Powiedz choć słowo, a mi wystarczy
Krzyknij coś, zrymuj „kochać” ze „szlochać”
Szepnij Wenus na ucho miłe słówko
Benwolio tupie nogą

Muszę go zacząć inaczej wołać.
Klnę cię na żywe oczy tej sekutnicy Rozalindy,
Na jej wysokie czoło, atuty kobiece, szczupłe nogi,
Żebyś się nam żywy w jednym kawałku ukazał

BENWOLIO

Zaraz się jeszcze na ciebie pogniewa, jeśli będziesz gadał takie bzdety. Może cię usłyszeć, więc cicho.

MERKUCJO

Że niby o co miałby się pogniewać? Gdybym na jego miejsce przyzywał kogo innego, gniewać by się mógł.
Z resztą, skąd ty wiesz, że może nas słyszeć?
z wyraźnym zaciekawieniem Czyżby kobieca intuicja?

BENWOLIO

Serio? … Tego NA PEWNO nie było w oryginalnym scenariuszu

MERKUCJO udaje, że panikuje

Czwarta ściana prze-łamana,
Nadciąga horda oglądających nas ludzi
Widzisz ich, widzisz?
Tam, tamten się uśmiecha,
Pomachaj, Benwolio!

Benwolio denerwuje się na Merkucja, który „uspokaja się”

Dobra, wróćmy do scenariusza.
Gdzie skończyliśmy?

Benwolio znowu tupie nogą

Ty mówisz. Od „Idę”

BENWOLIO

Idę; nie ma co szukać, tego co nie chce być znaleziony.

Scena 2

Ogród Kapuletów (Alias- pod sceną dwa kosze kwiatów)

Wchodzi Romeo

ROMEO

Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany

Julia ukazuje się w oknie (wchodzi na scenę)

ze zdziwieniem Lecz cicho 

z podziwem Co to za blask strzelił tam z okna! Coś mnie razi! Julia jest słońcem!
Wnijdź, cudne słońce, tylko nie raź w oczy, które aż bolą od ciągłego patrzenia
Na tę gwiazdę.
Swym blaskiem zgładź zazdrosny księżyc
Który zbladł z gniewu, że od niego jesteś ładniejsza
Nie bądź jego służką!
To moja pani, moja ukochana!
Przemawia, choć nie mówi; cóż stąd?
Jej oczy mówią, oczom więc odpowiem
Z niewielkim zawstydzeniem Za śmiały jestem

Głośno Dwie najjaśniejsze gwiazdy poprosiły o dom w jej oczach, póki nie wrócą na swój firmament.
Blask jej oczu jak dioda ledowa.
O! gdybym mógł ująć jej dłoń w moją rękę.
Chyba coś mówi! Posłucham.

JULIA

Romeo! Czemuż ty jesteś Romeo?!
Wyrzecz się domu, rzuć to imię!
Bądź mi Karolem! Lub jeśli tego nie możesz uczynić, to przysiąż być wiernym mojej miłości
A ja przestanę być z krwi Kapuletów

ROMEO teatralnym szeptem

Podejdę lepiej, nic stąd nie słyszę

Idąc, potyka się i spada mu but

Kopciuszek, motyla noga.
Chyba tu już będzie wystarczająco głośno.

JULIA

Nazwisko twoje tylko mi nie pasuje,
Bo ty w istocie nie Montekim dla mnie!
Zmień sobie nazwę! Czymże jest nazwa?
To co zwę różą, pod inną nazwą równie by pachniało
Tak i Romeo bez nazwy Romea przecież by swoją wartość zachował.
Mógłbyś być Karolem

ROMEO

Wierzę ci na słowo;
Nazywaj mnie ukochanym, a krzyżmo chrztu tego
Sprawi, że odtąd nie będę Romeem.
Czy w takim razie mogę być Januszem?

JULIA

Kim jesteś, że pod osłoną nocy
Zakradasz się pod mój balkon?

ROMEO

Z nazwiska
Nie mógłbym tobie powiedzieć, kto jestem;
Nazwisko moje jest mi nienawistne,
Bo jest nieprzyjazne tobie.

JULIA

Jakżeś tu przyszedł, powiedz i dlaczego?

ROMEO

Lekko, bezpiecznie mur ten przesadziłem.
Tylko odciski mam po tych cegłach.

JULIA

O! Ty biedny!

ROMEO

O! Ja biedny!

JULIA

Zabiją cię, jeśli cię tu znajdą.

ROMEO

Ach! Bardziej mi grozi chłodne twoje spojrzenie
Niż pięć mieczy ostrych jak żyleta.
Spójrz łaskawie
A silny będę przeciw ich złości.

JULIA

Na Jowisza! Niech cię lepiej nie zobaczą.
Co za brawura
U tego gbura.

ROMEO

Ciemny płaszcz nocy skryje mnie przed nimi
Lecz niech mnie znajdą, jeśli ty mnie kochasz.
Lepszy kres życia skutkiem ich niechęci
Niż przedłużony zgon w braku twych uczuć.

JULIA

Romeo, nie jesteś sobą.
Czy to znowu wyuczone linijki z dramatu Szekspira?
Zbyt bardzo mi słodzisz.
Gdyby nie było tak ciemno, widziałbyś, że różowią mi się policzki.
Jeśli cię spytam, czy mnie kochasz, odpowiesz twierdząco.
Ja ci mogę uwierzyć; mimo przysiąg jednak prędzej czy później możesz mnie zawieść
Z wiarołomstwa mężczyzn śmieje się cały świat.
O! Romeo! Jeśli mnie kochasz, powiedz to rzetelnie;
Lecz jeśli masz mnie za podbój zbyt łatwy,
To zmarszczę czoło i przewrotną będę,
I na twoje wyznania miłości
Powiem: nie, w innym razie za nic w świecie.

ROMEO

O! Julio,
Przysięgam na ten księżyc, co wspaniale
Powleka srebrem tamtych drzew wierzchołki…

JULIA

O! nie przysięgaj na księżyc, bo księżyc
Co tydzień zmienia kształt swej pięknej tarczy;
I miłość twoja po takiej przysiędze
Mogłaby również zmienną się okazać.
A tego byśmy nie chcieli, nie?

ROMEO

To na co mam przysiąc?

JULIA

Nie przysięgaj wcale. Lub wreszcie przysiąż na samego siebie:
To ci uwierzę.

ROMEO

Jeśli szczera miłość
Mojego serca…

JULIA

Dajmy sobie spokój z przysięgami.
Te nocne ślubowania nie dla mnie
Zbyt nagłe, nierozważne
Znikną jak blask, którego nie ma, zanim się powie „błysnęło”.

MARTA za sceną

Panienko!

JULIA

Muszę już iść. Do jutra!
Sprawdź fejsa jak wrócisz!
Ciekawie to wyglądało, jak przechodziłeś po drabinie z jednej strony muru na drugą. Zrobiłam ci zdjęcie!
Energicznie Do-bra-noc!

Julia idzie na tył sceny

ROMEO

Jak ja teraz zasnę, o ukochana moja…

Romeo idzie po schodkach na górę (wraca na scenę)

Na scenie podchodzą do niego Benwolio i Merkucjo

MERKUCJO

No, no! Niezłą furorę robi to twoje zdjęcie.

BENWOLIO

128 polubień.

ROMEO

Wszyscy jesteście niereformowalni. Julia, piękność nad pięknościami odrzuciła moje wyznanie miłości.

MERKUCJO

Niech zgadnę… Znowu cytowałeś Szekspira.

ROMEO

Przecież to takie romantyczne jest.

BENWOLIO

Brachu, nie ten wiek!
Nie epoka romantyzmu, tylko renesansu.
Akcja utworu: Włochy, gdzieś koło lat siedemdziesiątych szesnastego wieku!
Teraz jest XXI wiek.
Polska.
Kielce. Wystawiamy paro…

Merkucjo zasłania usta mówiącemu Benwoliu.

...Mrrpf!

MERKUCJO

Wybacz. Po prostu nie możemy dalej niszczyć czwartej ściany.
Widziałeś ten tłum!
Widziałeś tych ludzi!
Obserwują każdy nasz krok.
Niezwykłe!

Benwolio zdejmuje dłoń Merkucja z ust.

Romeo się wycofuje do tyłu.

ROMEO

To dzięki za radę. Dobranoc wszystkim!

BENWOLIO

Dobranoc brachu!
Romeo wycofuje się ze sceny

MERKUCJO

Moje przywoływanie zadziałało, widziałeś Benwolio?

BENWOLIO

A idź ty już spać, Merkucjo. Jest późno, a jutro trzeba wstać do szkoły.
Dobranoc!

MERKUCJO

Dobranoc, Benwolio!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

*